Rok 2021 to powtórka z roku 2019. To możliwość dla mnie aby spojrzeć jeszcze raz na to co już było, aby przemyśleć i zweryfikować swoje przekonania, chęci i pomysły na życie.

Za brak zrozumienia, za brak podjęcia konstruktywnych decyzji, decyzji, które miały być dla mnie kluczowe – zapłaciłam najwyższą cenę. Cały rok 2020 był rokiem ogromnego przestoju i biedy. Jednocześnie był to rok w którym dokonała się ogromna przemiana w moim życiu.

Zmiana sposobu myślenia, totalna transformacja mentalna, emocjonalna, psychiczna i duchowa. Odnalazłam siebie z dawnych lat, taką, którą pamiętam. Odnalazłam dziewczynę, która (choć tego nie wiedziała) miała połączenie ze źródłem i dysponowała własną energią. Odnalazłam dziewczynę, która ze współczuciem patrzyła na otaczających ją ludzi nie rozumiejących, że świat materialny, który widzą nie należy do nich podobnie jak problemy, których doświadczają – nie są ich, to problemy tego świata a każdy z nas jest przecież wolną istotą. Istotą która zrodziła się w tym świecie w wyniku podjętych niegdyś złych decyzji.

Niedługo jednak wszyscy trafimy do naszego domu, do Ojca, który nas wszystkich stworzył. Zanim to jednak nastąpi musimy być tu, w ciałach człowieczych i podać rękę tym, którzy są gotowi na transformację.

Jest nas wystarczająco dużo i będzie jeszcze więcej.

Nadszedł czas na radykalne zmiany w życiu, którym sprzyja retrogradacja Saturna trwająca do 10 października 2021 roku.

W tym czasie wszystko to co wydawało się nie możliwe, ma szansę się zrealizować dla ludzi o czystych sercach i intencjach.

Nie wiedziałam jak bardzo jest mi źle, dopóki stąd nie wyjechałam…

25 czerwca 2021 roku miałam zaszczyt uczestniczyć w XVIII zlocie wolnych ludzi czyli w Harmonii Kosmosu w Sulistrowicach.

To było cudowne wydarzenie, w czasie którego mogła być jednym z prelegentów i podzielić się moją historią i wiedzą w zakresie astmy i alergii.

W czasie tego wyjazdu przeżyłam ogromną transformację. Największe zmiany zadziały się po mojej wizycie w kopalni kryształu w Kraskowie.

Będąc tam poczułam jakby „coś” dosłownie wyssało ze mnie całe zło i napełniło mnie światłem.

Stało się to po prostu spontanicznie, bez medytacji i pseudo rytuałów.

Jeszcze przed wyjazdem czułam, że odzyskuje swoją moc. Czułam, że moje połączenie ze źródłem zostaje odnowione, że siła, która mnie prowadziła do czasu bierzmowania, teraz znowu powraca.

Znam tą siłę bardzo dobrze. Do czasu, gdy kościół katolicki odciął mnie od niej w czasie bierzmowania, byłyśmy bardzo dobrze skomunikowane.

Ta siła ma ogromną moc i działanie ochronne, niestety bez niej ludzie brodzą w energetycznym bagnie. I właśnie do tego bagna trafiłam po rytuale bierzmowania.

Włożyłam wiele wysiłku aby odzyskać to co utraciłam i właśnie w roku 2021 ta energia zaczęła powracać.

Mam poczucie jakby Kryształowa Góra zdjęła ze mnie wszystko to co kościół i ezoteryka ze mną uczyniły. Kryształowa Góra obdarowała mnie również swoją energią i na dobre podłączyła do energii źródła.

Naładowana nową energią ruszyłam na Górę Ślężę…

Idąc na szczyt miałam poczucie, że jest to moja droga krzyżowa, na której końcu czeka śmierć. Śmierć dla wszystkiego co było i wszystkiego co mi nie służy.

Miałam poczucie, że z każdym krokiem, z każdym kamieniem, na którego stąpałam boleśnie w balerinach zamykają się kolejno drzwi przeszłości i wszystkich złych doświadczeń.

Kiedy dotarłam na szczyt, wiedziałam, że coś się wydarzyło… Wiedział, że choć ja tego pojąc nie mogę, moja dusza wie.

Wezwała mnie do siebie Góra Kryształowa i Góra Ślęża, bo nadszedł już czas...

Dlatego, że czas nadszedł te miejsca przyjęły mnie do siebie abym odzyskała to co utraciłam.

Gdy byłam w tych okolicach dwa lata temu, nie sądziłam, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Góra Ślęża majaczyła w oddali przyzywając mnie z daleka i szepcząc „wróć”.
Pamiętam ścisk w żołądku i nieuzasadniony smutek, że coś co miało się stać – się nie zadziało…

Ja chciałam iść do Góry, ale ona nie chciała mnie przyjąć.

Tym razem było inaczej. Siła przyciągania była tak silna, że pomimo, iż ja miałam wątpliwości co do wyjazdu i było mi wszystko jedno czy pojadę czy też nie, to cały Wszechświat stanął przede mną otworem i przyjął mnie do siebie. Jeszcze nigdy w moim życiu nic nie przyszło mi tak łatwo. Czułam siłę odrodzenia, jak feniks.

Ogień problemów i życia mnie spalił, ale Kryształowa Góra oczyściła z popiołu i napełniła życiodajną energią i wodą życia a Ślęża zamknęła drzwi za tym co stare i złe…

I tak wróciłam do Szczecina, znienawidzonego miasta, które całe moje życie zdawało się znęcać nade mną. Ciężką energię tej części Polski czułam już od Gorzowa…

Miałam poczucie, że wjeżdżam w bagno energetyczne, które było tym gęstsze im bliżej Szczecina byliśmy…

Do tej poty tak ciężką energię czułam tylko w okolicach Jeziora Szmaragdowego, dlatego nigdy tam nie jeździłam. Okazuje się jednak, że całe województwo jest bagnem energetycznym, z którego trzeba uciekać.

Teraz już wiem dlaczego nikt nie chce tu przyjeżdżać, dlaczego nie odbywają się tu spotkania ze świadomymi ludźmi i w końcu dlaczego moje próby organizacji czegokolwiek wartościowego w tym miejscu spełzły na niczym….

W bagnie nie ma ryb i nigdy ich w nim nie będzie. Wszystkie zdrowe ryby uciekły do zdrowych zbiorników wodnych. To co w bagnie pozostało to stworzenia, które nie mają świadomości, że poza tym co widzą dookoła istnieją inne zbiorniki wodne z krystalicznie czystą wodą, która może odmienić ich życie.
Świadome ryby, które pozostały w tym bagnie rozchorowały się i pomimo swojego potencjału twórczego nie mogą rozwinąć skrzydeł. Bo niby jak mają pływać skoro w bagnie jest więcej błota niż wody?

To jest ten czas…

Bóg/Wszechświat nas wzywa do pomocy. Dlatego świadome ryby dostały szansę na możliwość zmiany zbiornika wodnego. Każda świadoma ryba może teraz z łatwością opuścić bagno w którym się znajduje.

Miałam wizję…

Słysząc wiele dobrego o dolnym Śląsku, poczęłam rozmyślania – dlaczego tam jest tak cudownie, dlaczego ludzie są otwarci i życzliwi, dlaczego ja tam czuję się tak wspaniale?

Po kilku godzinach przed mymi oczami ukazał się obraz Naszej Polski z nałożonym schematem pięciu żywiołów wg TMC z Ziemią w centrum…

Natychmiast do mnie dotarło, że dolny Śląsk to miejsce gdzie moc i energia Naszej Matki Ziemi jest najsilniejsza!

Siła Matki to energia stwórcza, energia kreacji i materializacji.

Matka Ziemia nas wzywa abyśmy połączyli się z nią i wsparli ją w walce o nas wszystkich, bo najpiękniejsza i jednocześnie najsilniejsza energia płynie prosto z serca a sercem w Polski  jest Ślęża.

To jest czas na zmiany. Jeśli go nie wykorzystasz utkniesz w mule a bagno Cię pochłonie…